Czas a zawał serca

E-mail Print PDF
There are no translations available.

W Dzienniku Polskim nr 103 (20 0260) z 5 maja 2010 roku, ukazał się artykuł dotyczący skuteczności jaką niesie ze sobą bezpośredni transport pacjentów z objawami zawału serca do ośrodków wykonujących zabiegi udrażniania tętnic wieńcowych.

Czas jest najważniejszym czynnikiem decydującym nie tylko o życiu pacjenta, ale także o skutkach jakie niesie ze sobą zawał. Do grudnia 2009 roku, czyli przed wydaniem przez wojewodę małopolskiego zalecenia dotyczącego przywożenia pacjentów z podejrzeniem zawału wprost do ośrodków kardiologii inwazyjnej, chorzy tracili cenny czas na diagnozę w Szpitalnym Ośrodku Ratunkowym. Tym samym oczekiwanie na ratujący życie zabieg angioplastyki i koronografii wydłużał się nawet do 80 minut.

   Dla radia RMF FM mówi wojewoda małopolski Stanisław Kracik

 

Według standardów Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, czas od pierwszego kontaktu pacjenta z lekarzem do podjęcia interwencji medycznej nie powinien przekraczać 120 minut, natomiast w przypadku rozległego zawału 90 minut. Udowodniono, że każde 30 minut opóźnienia zwiększa śmiertelność wśród pacjentów z zawałem o 7,5%.


Jeśli chodzi o Pracownię Hemodynamiki Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, przed zaleceniem wojewody małopolskiego tylko ok. 25% pacjentów trafiało tam bez niepotrzebnej utraty czasu. Na efekty jakie miało przynieść wspominane zalecenie nie trzeba było długo czekać. Już w pierwszych miesiącach działania programu, w ośrodkach kardiologii inwazyjnej odnotowano wzrost przywiezionych bezpośrednio pacjentów z 7 do 200%. Co za tym idzie, w samej Małopolsce inicjatywa ta pozwoli uratować życie nawet 50 osobom rocznie – podkreśla Docent Dariusz Dudek, szef Pracowni Hemodynamiki Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Docent Dariusz Dudek w wypowiedzi dla radia RMF FM tak argumentuje konieczność tego typu inicjatyw